środa, 24 lipca 2013

Rozdział 2



Każdy dzień bez Mateusza był stracony, Damon cały czas przy mnie był, troszczył się o mnie, czułam, że mogę mu zaufać. Leżałam jeszcze chwilę rozmyślając: " Może los tak chciał ? ". Po chwili wstałam z łóżka, poszłam do łazienki, wzięłam prysznic, włosy spięłam w koka i ubrałam się w to. gdy zeszłam na śniadanie Damon już czekał na mnie.
-Hej, i jak tam ?
-Dobrze, czuję się już lepiej, dziękuję, że jesteś przy mnie.-Nagle rozbolał mnie brzuch, klękłam na podłogę i zaczęłam się zwijać z bólu, Damon podbiegł szybko do mnie.
-Co się dzieję ?
-Boli, strasznie boli.-Powiedziałam prawie przez łzy. Damon wziął mnie na ręce i zaniósł na kanapę, położył mnie i uspokajał.
-Spokojnie.-Powtarzał cały czas delikatnie gładząc moje włosy. Ból powoli ustawał. Gdy wszystko wróciło do normy powróciliśmy do kuchni i w dalszym ciągu sporzywaliśmy posiłek. Postanowiliśmy wybrać się do miasta.

----------------------

W głębi mojej martwej duszy czułem, że kocham tą dziewczynę, wiedziałem, że mi ufa, inaczej nie pozwoliła by mi zostać w swoim domu. Wkurzało mnie to, że ludzie potrzebują tyle czasu. Dzisiejszy dzień był inny, chodząc po mieście Monika uśmiechała się, co było oznaką, że już zapomina. Dziś zabrałem ją do kina na film pt. "Obecność". W każdej strasznej dla niej sytuacji przytulała się do mnie. Po seansie wybraliśmy się na spacer do parku.
-Wiesz, że jestem w ciąży ?
-Tak, ale mi to nie przeszkadza.-Powiedziałem wpatrywając się głęboko w jej oczy. Słyszałem każde uderzenie jej serca, słyszałem tak że serce tego malucha, którego nosiła w sobie.
-Tak się cieszę.-Powiedziała i pocałowała mnie, zacząłem odwzajemnić gest. Jej usta były gorące i miękkie, chciałem by ta chwila trwała wiecznie. Moje usta zaczynały schodzić coraz niżej, w końcu znalazły się na jej szyi, poczułem zapach jej krwi, ogarnęło mnie pragnienie, w ostatnim momencie odsunąłem się od niej.
-Co się dzieje Damon ?
-Nic po prostu poniosło mnie troszkę, może wrócimy do domu ?-Zaproponowałem chcąc ominąć temat.
-Dobrze, przygotuję kolację a ty przyjdź o 19.-Uśmiechnęła się i poszła w swoją stronę. Postanowiłem wrócić do domu. Była już 15.30, dopiłem jeszcze szklankę krwi i chciałem już wyjść, nagle ktoś zadzwonił do drzwi. W progu stał najstarszy wampir imieniem Klaus.
-Witaj Damon, dawno się nie widzieliśmy.-Powiedział i wszedł do domu.
-Czego chcesz ?-Zapytałem zdenerwowany.
-Dziewczyny !-Zaraz pomyślałem o Monice.
-Jakiej ? Masz ich mnóstwo.
-Twojej, jest mi potrzebna, a tak w ogóle po co się pytam, wezmę ją sobie i tyle.
-Nie dotykaj jej !
-Niby dlaczego ? Co ty mi możesz zrobić ?-Zbliżył się do drzwi i zniknął. Pobiegłem do domu Moniki by ją bronić.

------------------------

Właśnie zaczęłam gotować, nagle usłyszałam dzwonek do drzwi, więc poszłam otworzyć.
-Dzień dobry, jestem Kalus, nie daleko popsuł mi się samochód, czy mógł bym skorzystać z telefonu ?
-Tak oczywiście, proszę wejść.-Wyglądał na miłego faceta. Poszłam do kuchni po telefon, gdy się odwróciłam stał niebezpiecznie blisko mnie, zakrył moje usta swoją ręką.
-Teraz zrobisz co będę chciał.-Poczułam jak związuje mnie, chwilę później leżałam już związana na tylnej kanapie samochodu. Bałam się tego co może się wydażyć, mężczyzna był niezwykle silny. Poczułam wstrząs i auto się zatrzymało, Klaus wysiadł i krzyczał na kogoś, postanowiłam wykorzystać sytuację i rozplątałam ręce. Gdy wydostałam się z auta widziałam Damona walczącego z tym gościem, oboje byli czymś więcej niż zwykłymi ludźmi. Chciałam już uciekać, odwróciłam się a przed oczami znów on.
-Gdzieś się wybierasz ?-Złapał mnie za gardło  i zaczął dusić, nie mogłam złapać oddechu, słyszałam że ktoś biegnie, w mgnieniu oka Klaus obrócił mnie, odchylił moją głowę w bok.
-Jeśli podejdziesz to ją zabiję.-Powiedział i zaczął wgryzać się we mnie i w tedy zrozumiałam, że oni są wampirami.
-Nie !-Słyszałam krzyk Damona, nagle moje oczy zaczęły się zamykać.

----------------------

Na moich oczach Klaus wysysał z Moniki życie, nie mogłem tego tak zostawić.
-Jeszcze mogę ją uratować, ale pod jednym warunkiem.-Klaus odsunął swoje usta od jej szyi.
-Czego chcesz ?
-Chce jej dziecka.-Powiedział trzymając jej brzuch.
-Tylko jej nie przemieniaj, wiesz jak to się kończy.
-Ale ona inaczej nie przeżyje, teraz jest zbyt słaba i straciła za dużo krwi, albo ja to zrobię, albo ty, wybieraj.-Po tych słowach stałem jak mur, nie chciałem tego teraz.
-A więc ja to zrobię.-Klaus nadgryzł swój nadgarstek i nakarmił Monikę swoją krwią, po czym skręcił jej kark.
-A teraz zabiorę ją ze sobą, jeśli pojedziesz za nami to słono zapłacisz, ale nie martw się, zwrócę ci dziewczynę, a i dzięki za załatwienie jej chłopaka.-Chciałem zabić Klausa, ale nikt nie jest w stanie zabić pierwszego. Byłem w kropce, nie wiedziałem gdzie Klaus zabiera Monikę ani co z nią zrobi, kochałem ją i miałem zamiar odnaleźć dziewczynę i uratować jej dziecko wraz z nią.

1 komentarz: